Po dwóch zwycięstwach w meczach sparingowych również i na ligowym boisku dopisujemy do naszego dorobku kolejne trzy punkty! W wyjazdowym spotkaniu pokonujemy drużynę Watahy Kolno aż 4:0, potwierdzając dobrą dyspozycję i podtrzymując zwycięską serię.
Od pierwszego gwizdka walczyliśmy o korzystny rezultat, a kluczowa okazała się konsekwencja w grze i skuteczność pod bramką rywali. Na pierwszą bramkę czekaliśmy do 20 minuty, kiedy to po faulu na Macieju Zysku sędzina wskazała na jedenasty metr. Do piłki podszedł Puchalski i pewnym strzałem dał nam prowadzenie 1:0. Z takim wynikiem schodziliśmy na przerwę.
Po zmianie stron nie zamierzaliśmy zwalniać tempa. Na 2:0 podwyższył nasz kapitan Bielawski, dając drużynie kolejny powód do radości! Nie poprzestaliśmy jednak na tym. Kolejna okazja na zdobycie bramki pojawiła się po zagraniu ręką jednego z zawodników Watahy. Sędzina po raz drugi w tym spotkaniu podyktowała rzut karny, a Puchalski ponownie stanął na wysokości zadania, kompletując dublet i ustalając wynik na 3:0.
Gospodarze musieli szukać sposobu na odrobienie strat, ale to my zadaliśmy kolejny cios.
W końcówce spotkania Krystian Mrozek zachował zimną krew, posyłając precyzyjny strzał po ziemi obok wychodzącego z bramki golkipera Watahy. Piłka w siatce, wynik 4:0 i mogliśmy cieszyć się z kolejnego zwycięstwa.
Wracamy z Kolna z kompletem punktów, czterema strzelonymi bramkami i czystym kontem. Brawo dla całej drużyny za walkę i zaangażowanie! Teraz czas na kolejne wyzwania. Gramy dalej!
Głos zawodnika Aleksander Siedlanowski:
„Weszliśmy na murawę z pewnością i koncentracją na swoich założeniach, które mieliśmy na to spotkanie. Od początku nie dawaliśmy swobody w środku pola zawodnikom Watahy, którzy próbowali zagrozić naszej bramce, zwłaszcza dośrodkowaniami. Skutecznie wyprowadzaliśmy piłkę na połowę gospodarzy, tworząc sytuacje podbramkowe, które doprowadziły do rzutu karnego dającego nam prowadzenie do przerwy. Na drugą połowę wyszliśmy jako zgrany zespół, pokazując swoją wartość i dokładając kolejne bramki, które napędzały nas w tym spotkaniu. Gospodarzom nie udało się sfinalizować żadnej sytuacji. Zakończyliśmy spotkanie z czterobramkową przewagą oraz bez straty bramki, co szczególnie cieszy mnie jako bramkarza. Dopisujemy tym samym kolejne trzy punkty do tabeli i koncentrujemy się już na następnych spotkaniach.”
Od pierwszego gwizdka walczyliśmy o korzystny rezultat, a kluczowa okazała się konsekwencja w grze i skuteczność pod bramką rywali. Na pierwszą bramkę czekaliśmy do 20 minuty, kiedy to po faulu na Macieju Zysku sędzina wskazała na jedenasty metr. Do piłki podszedł Puchalski i pewnym strzałem dał nam prowadzenie 1:0. Z takim wynikiem schodziliśmy na przerwę.
Po zmianie stron nie zamierzaliśmy zwalniać tempa. Na 2:0 podwyższył nasz kapitan Bielawski, dając drużynie kolejny powód do radości! Nie poprzestaliśmy jednak na tym. Kolejna okazja na zdobycie bramki pojawiła się po zagraniu ręką jednego z zawodników Watahy. Sędzina po raz drugi w tym spotkaniu podyktowała rzut karny, a Puchalski ponownie stanął na wysokości zadania, kompletując dublet i ustalając wynik na 3:0.
Gospodarze musieli szukać sposobu na odrobienie strat, ale to my zadaliśmy kolejny cios.
W końcówce spotkania Krystian Mrozek zachował zimną krew, posyłając precyzyjny strzał po ziemi obok wychodzącego z bramki golkipera Watahy. Piłka w siatce, wynik 4:0 i mogliśmy cieszyć się z kolejnego zwycięstwa.
Wracamy z Kolna z kompletem punktów, czterema strzelonymi bramkami i czystym kontem. Brawo dla całej drużyny za walkę i zaangażowanie! Teraz czas na kolejne wyzwania. Gramy dalej!
Głos zawodnika Aleksander Siedlanowski:
„Weszliśmy na murawę z pewnością i koncentracją na swoich założeniach, które mieliśmy na to spotkanie. Od początku nie dawaliśmy swobody w środku pola zawodnikom Watahy, którzy próbowali zagrozić naszej bramce, zwłaszcza dośrodkowaniami. Skutecznie wyprowadzaliśmy piłkę na połowę gospodarzy, tworząc sytuacje podbramkowe, które doprowadziły do rzutu karnego dającego nam prowadzenie do przerwy. Na drugą połowę wyszliśmy jako zgrany zespół, pokazując swoją wartość i dokładając kolejne bramki, które napędzały nas w tym spotkaniu. Gospodarzom nie udało się sfinalizować żadnej sytuacji. Zakończyliśmy spotkanie z czterobramkową przewagą oraz bez straty bramki, co szczególnie cieszy mnie jako bramkarza. Dopisujemy tym samym kolejne trzy punkty do tabeli i koncentrujemy się już na następnych spotkaniach.”